Sny

 


Zdarza mi się dość często miewać bardzo realistyczne sny. Bywa tak, iż ich "akcja" pokrywa się częściowo z wydarzeniami, które rozgrywały się dzień, dwa wcześniej na jawie. Ostatniej nocy (UWAGA!) w moim nocnym filmie czytałem "Hobbita" w oryginale, podczas gdy fachowcy wyburzali i odbudowywali schody domów sąsiadów. Raz na jakiś czas zaglądał do mnie Robert Downey Junior (sic!) i chciał mi przeszkadzać, lecz udawało mi się go przegonić - pokazywałem jemu i sobie, że mam siłę sprawczą. Wystarczyło, żebym policzył do trzech, a jego już nie było.

Dodatkowo jeszcze śniłem o sklepie, w którym starałem się znaleźć cokolwiek, co byłoby droższe niż 99 centów. Dlaczego? Chodziło o zakład.

Obudziłem się, zacząłem myśleć o tych nocnych scenach i doskonale wiedziałem, skąd pochodziły ich poszczególne elementy: z rozmów z Kasią, z odcinka "Seinfelda", z drobnego kawałeczka filmu na HBO MAX. 

Nie boję się tego, że po zamknięciu oczu istnieje moje drugie życie, raczej fascynuje mnie sposób, w jaki sny przekształciły się w mojej świadomości. Kiedyś tam w przeszłości nie byłem w stanie przywołać obrazów zaraz po przebudzeniu, obecnie zaś działa to w odmienny sposób - czuję się jak dzień po seansie filmu. Czysta magia myśli. 

Co będzie dziś w nocy? Hmmm, może napiszę o tym jutro.

Wszystkiego najcudniejszego.

Popularne posty z ostatnich 30 dni