Nowy początek?
Wow! Znowu ja.
Pamiętam, jak jeszcze kilka miesięcy temu zapewniałem sam siebie, że już nie ruszę klawiatury, by wystukiwać drobnostki. A jednak - nic nie jest pewne, zwłaszcza moja decyzyjność.
Czym jest ten blog? Cóż, postanowiłem nadać mu kształt wpisów "na gorąco", częstokroć wyrwanych z rzeczywistości, nagłych, płynących z potrzeby chwili. Niektóre wpisy będą długie, inne będą przypominały drobnostki od Jonathana Carrolla. Wszystkie jednak popłyną z potrzeby chwili, ochoty, zwykłego strumienia świadomości. Daję sobie czas... Może (jeśli tylko utrzymam się w mocnym postanowieniu stukania w klawisze) kiedyś wszystko stanie się skonkretyzowane.
Who knows?
Bez fajerwerków, ale z głębi serca.
Bez wizualnego wyśrubowania, lecz z całym mną.
Bez terminów - może codziennie, może kilkukrotnie w ciągu dnia, może raz w tygodniu...
Widzicie komentarze? Piszcie - bez wahania!


