Myśl z mewą w tle
Wiem, że kilka wpisów temu wspominałem o mojej niechęci do napisania książki. W moim życiu stworzyłem już tak wiele opowieści, a doskonale wiem, iż inni piszą lepiej, bardziej językowo elokwentnie, po prostu pyszniej.
Jednakże gdzieś pod skórą tkwi potrzeba opowiadania historii, wypełnionej mną. Stephen King powiedział, że pisarz powinien pisać o tym, na czym się zna, a ja obecnie faktycznie znam się na moich uczuciach, moim uczynieniu z wielu z nich kumpli na całe życie. I wciąż dostrzegam małe elementy rzeczywistości, które aż ciągną mnie za ręce i namawiają, żebym nie zostawiał ich w samotności.
Więc... Cóż, nigdy nie mów nigdy, nie? Napiszę coś. Napiszę, żeby pozwolić mięśniom napędzającym serce nieco odsapnąć.
Kiedy to będzie?
Chcę dać sobie czas, choć bywam w gorącej wodzie kąpany 😙😙😙.
A oprócz tej opowieści, muszę skupić się jeszcze na jednym projekcie, który stanie się może swoistym kamieniem milowym... Napiszę i już!
Buziaki.
Dzięki Wam za to, że macie otwarte głowy i artyzm w sercach.


