Moje dawne horrory




Cześć.

Jeśli klikniecie w link, który znajduje się pod tym wpisem, zostaniecie przekierowani na mini-stronkę, gdzie dostępny jest mój pdf "GDZIE ZIEMIA DRŻY..." z bardzo wymownym podtytułem: "ZOMBIE-BOOK". Jest to swoisty hołd złożony moim małoletnim fascynacjom. 


Gdy byłem dzieciakiem, zaczytywałem się zdobytymi w bibliotece horrorami w rodzaju: "Ślimaki", "Dzień śmierci", "Kraby", etc. Przyznaję, że nadal pamiętam niektóre ze scen opisane na kartach tych powieści - oj, jakże one mnie wtedy przerażały. Kiedy patrzę na te historie oczami faceta po czterdziestce, który przeczytał setki książek, widzę tam nieporadności stylistyczne, koszmarki językowe, ale... o to właśnie chodzi. Te opowieści musiały takie być.

Ja sam tworzyłem moje własne horrory (zdjęcia poniżej...). Oj, dużo ich napisałem (ba, miałem wtedy 13-15 lat). Z czasem pojawiły się inne opowiadania, powieść. Nadal jednak tani (ale ukochany) horror siedzi w mojej łepetynie.

Stąd też pojawiła się ta historia - brutalna, BARDZO "campowa", pisana niekoniecznie wyszukanym stylem, pewnie pełna byczków. Jak bardzo ja się cieszę, że ją napisałem (choć trwało to... chyba parę lat). Czuję się niemal jak dzieciaczek, który trwa w swoim niby-tandetnym, lecz wspaniałym świecie grozy :).

A to link:

https://gdyziemiadrzy.my.canva.site/simple-login-page-mobile-prototype


Popularne posty z ostatnich 30 dni