Bez tytułu...


Chcę być zdrowy. Nie chcę czuć ryzyka. Każdego dnia rano otwieram oczy i wiem, że udało mi się przespać noc bez moich (nazwijmy to) przygód. 

Pragnę czuć spokój; pewność, że oczu nie przesłoni mgła, umysłu nie przykryje gruby koc ogłupiałej, koszmarnej nieświadomości, która jest na tyle podstępna i wredna, że pozostawi spojrzenie, słuch, jednocześnie zaś wyłączy ich działanie.

Nie chcę już czuć ryzyka.

Tej niepewności, iż może coś się stanie.

Popularne posty z ostatnich 30 dni