Krótko...

 

Włączyłem dziś rano Spotify, natrafiłem na "Daylistę", a potem usiadłem na kanapie. Kawa pachniała kusząco, książka prosiła się o otwarcie, a Derek (oczywiście) ułożył się na podłodze w celu ukazania swego przywiązania. Taka chwila, gdy wreszcie zdrowe ciało i sprawny umysł zdołały ze sobą porozmawiać i dogadać się w tym, co najważniejsze - w byciu normalnym, zwykłym facetem.

Muzyka płynęła, kawa znikała, kartki się przewracały, Derek nieco się wiercił. A ja czułem, że wracałem do bycia mną - ruchliwym, czasem niespokojnym, lecz zawsze aktywnym człowiekiem.

Chwilo - trwaj!

Wszystkiego dobrego dla Was.

Popularne posty z ostatnich 30 dni