Czytanie


Czytanie może pomóc, nie? Oklepane zdanie wyrwane z głowy eks-polonisty, lecz wciąż zakochanego czytelnika. Swego czasu kupowałem wszelkie poradniki i przemądre książki specjalistów, którzy mieli odpowiedzi na wszystkie pytania. Obecnie, gdy tylko widzę książkę z podtytułem, zaczynającym się od słowa "Jak ...", natychmiast się wzdragam. 

Sami fachowcy, niby skromni, lecz wciąż pewni siebie, bo udało im się wydać książkę z poradami.

Czytam beletrystykę, ponieważ ona zadaje pytania i niekoniecznie rzuca odpowiedziami. Bardzo rzadko odnajduję w niej jasny kierunek. Oczywiście, kiedy zatapiam się w opowieści grozy lub pełnej akcji, czuję, iż najważniejsza jest historia, natomiast jej zaplecze emocjonalne lub myślowe bywa zepchnięte na drugi plan. Nadal jednak mogę odkryć w niej owe "coś" - magiczny element, nawet jedno małe zdanie, które wskaże mnie palcem i powie: "Hej, facet, TO dla Ciebie."

Kocham właśnie TO. 

Oddaję poradniki. Odnoszę wrażenie, że są zbyteczne. I już.


Popularne posty z ostatnich 30 dni