Odczuwanie kina
Oglądam filmy i odnajduję w nich odnośniki do dzieł, które już doskonale znam. Wczorajszy seans "Brzydkiej Siostry" był z jednej strony zabawą z kolorystyką i atmosferą wprost z czeskich bajek filmowych, którymi zalewała nas nasza telewizja lata temu. Z drugiej zaś to skrzynia pełna nawiązań (w moim odczuciu) do dzieł Dario Argento, Bunuela - tych wszystkich autorów nietuzinkowego kina, mających podświadomy wpływ na współczesnych twórców i odbiorców.
W tym na mnie.
Doskonale odnajduję się w tym świecie. Jestem w stanie odkryć te wszystkie odcienie kina, które znam i kocham. Bywa to nieco samolubne z mojej strony, gdyż takie dzieła stanowić mogą karmę jedynie dla mnie. Oglądanie ich z kimkolwiek może wiązać się z powierzchownością. Dlatego też takie filmy, jak "Substancja", "Lobster", "Rodzaje życzliwości" wolę jednak oglądać sam. Bez zarzucania współoglądających niejednokrotnie koszmarem, który widać na ekranie.
Ale - na Boga! - jak ja uwielbiam takie odczuwanie kina.


