Moje obecne bycie...
Czuję delikatny "blues". Z pewnością wiecie, co mam na myśli... Gdy nadchodzi ten czas w ciągu roku, a jesień powoli zaczyna dobijać się do serc i umysłów, zagarniając nas w swoje władanie, natomiast drzwi do wielu pokojów zaczynają się zamykać. Wejście w nowy świat jest powolne, przygniata do emocjonalnej ziemi. Ja coraz bardziej i bardziej pragnę iść w góry, móc ukazać im moją miłość.
A w tle gra Hania Rani, jej emocje tak doskonale odpowiadają moim... Muzyka okleja mnie i pozwala mi być tu i teraz. Piszę o tym, że w moich snach pojawiają się łzy, choć wielokrotnie przedostają się one do świadomości i głowy Pawła, piszącego te słowa.
Nie, nie wierzę w idiotyczną "jesienną deprechę". To banał.
Patrzę moimi oczami, a one są najwspanialszymi przyjaciółmi umysłu. Deprecha nie ma dostępu do mojego jakiegokolwiek bycia.


