W nieosiągalnym lesie
Taka książka pokazuje, jak doskonała potrafi być literatura. Bogata, ukształtowana z pietyzmem, wspaniałością smaku, talentem, uwielbieniem materii. Wypełnia ją wielokształt pomysłów, czasów, melodii - jakby każdy kolejny rozdział tworzył inny autor, posiadający odmienne spojrzenie na rzeczywistość.
Nadal jednak wszystkie elementy doskonale do siebie pasują.
Gdy czytam taką książkę, widzę, jak bardzo niedojrzałe i naiwne są moje próby twórcze. Odnoszę wrażenie, że to, co pisałem i wciąż piszę stanowi jedynie to, co pan Mason mógłby wyrzucić z powieści, jako część zbyteczną. Coś, jak pozostałości (sic!) z pysznego obiadu - spakowane w pudełku i i odgrzane kolejnego dnia, by się nie zmarnowały.
Piszmy - tak! Bo to nasza pasja, nasza prawdziwa miłość. Lecz nie sięgajmy wysoko, bo "W północnym lesie" jest idealne, a my możemy co najwyżej musnąć cień owego ideału.
Nie przestanę pisać, oj nie! Lecz nie spróbuję nawet dotrzeć tak wysoko, jak pan Mason.


