Po co tytuł?

     Odeszła pani Kołaczkowska. Czuję kłucie. Moja mama naprawdę ją uwielbiała, zaśmiewała się do łez, kiedy tylko ta genialna aktorka pojawiała się na kabaretowej scenie. 

    Nie ma jednej, nie ma drugiej...

    Wiecie... Nie płakałem na pogrzebie mojej mamy. Miałem zadaniowe serce - być tu, zrobić to, etc. Dzisiaj zaś mam wrażenie, jakbym mógł zapłakać. Bo mam miejsce na łzy.

Popularne posty z ostatnich 30 dni