ZŁOŚĆ?!




Wpis, który aż prosi się o Waszą reakcję.

Czy złość, która pojawia się w nas, pokrywa nasze emocje twardą skorupą i nie pozwala na zapomnienie o sobie jest koszmarem? Mamy się jej wstydzić, zaakceptować, próbować wyjaśnić? Mówię "MY", a tak naprawdę myślę "JA"... Bo czasami mam wrażenie, że ta złość przychodzi i nie chce odejść, sprawia, że barwy bledną, a głowa nie chce dać spokoju. Złość ma swój zaczątek gdzieś głęboko, w przeszłości.

Macie w sobie uczucia, sprawiające, że czasami naprawdę jedynym, co przychodzi na myśl, jest ucieczka? Sądzę, że to jak najbardziej wytłumaczalne - schować się przed tym, co złe i wywołuje niewłaściwe emocje. Bo złość jest taką właśnie emocją. Tak, możemy się z nią siłować, ale po co??? Mamy ją zrozumieć? Niby tak... 

Może jednak pozwolić jej odpłynąć, żeby osłabła gdzieś w oddali, zastąpiona przez te prawdziwie dobre i ciepłe uczucia?

Co myślicie? Znacie złość? A może to tylko najzwyklejsza bezsilność, na zrozumienie której musi przyjść czas...

Buziak

Popularne posty z ostatnich 30 dni