Słowa z zewnątrz
Mogę powiedzieć, że pisanie jest dla mnie procesem, który wiąże się niekoniecznie z zapełnianiem stron czarnymi znaczkami. Stanowi ono odzwierciedlenie wszystkich emocji i kotłowaniny myśli, kłębiących głęboko we mnie. Czasami gubię swoisty szkic siebie samego, kreowanego poprzez ubieranie odczuć w słowa. Wtedy pojawia się pomoc – głos z zewnątrz, który należy do kogoś innego i daje mi (oj, jakże to naiwnie zabrzmi) natchnienie. Bo wielokrotnie ludzie, których spotykam, z którymi rozmawiam, którzy po prostu chcą poćwiczyć język angielski, mają w sobie absolutną skromność, która – z jednej strony – nakazuje im powtarzać, że oni naprawdę nie umieją języka obcego tak dobrze, jak ja staram się im to wmówić. Cóż, tego typu zasłona nie ma w sobie nic a nic z fałszywości i odgrywania pewnych ról, lecz stanowi niemal dotykalne odzwierciedlenie niedowartościowania w niektórych zakresach życia...
O czym to ja mówiłem? Ach, tak – jak zawsze mnożę wątki.
Ci współuczący się języka mówią, że słabo znają język... Bardzo często potrafią jednak dać mi słowa, które stanowić mogą dla nich zaledwie zdanie, które udało im się wypowiedzieć bez błędu, dla mnie zaś mogą to być spostrzeżenia, wybiegające ponad poziom, który teoretycznie reprezentują uczący się.
Bo co oznacza poziom języka, jeśli w rozmowie słyszę słowa o tym, że najważniejsze jest słuchać serca, nie zaś tylko mózgu? Tak, zdanie to wypowiedziała ucząca się języka, która to na każdym kroku stara się ukazać, jak wiele brakuje jej do poziomu biegłości językowej. W porządku, niech jej będzie, jednakże gdy mówi mi o sercu i mózgu, a do tego naprawdę widzę, że rozumie znaczenie swojego spostrzeżenia, czy nadal jest to zaledwie znikoma znajomość języka, czy też już ten poziom, który pozwala nam na rozmowę o czymkolwiek tylko chcemy?
To język. A same słowa?
Najważniejsze jest słuchać serca, nie zaś tylko mózgu.
Nie muszę rozprawiać nad ich znaczeniem, wartością, siłą – zapewne doskonale wiemy, w czym objawia się ich moc.
Przypłynęły do mnie i sprawiły, że zapragnąłem je przytulić, dać im życie na długi czas. Tu je zapisałem. Zapisałem je w sercu.
Bo czuję, że właśnie ono w moim ciele jest najpotężniejszym wojownikiem.
Dziękuję Ci.


