Przesłanie - wciąż i wciąż
Z każdej książki, którą obecnie czytam płynie jasne przesłanie. Czasami bywa ono schowane gdzieś pod powierzchnią opisywanych zdarzeń, nie jest powiedziane wprost przez postać, autora, czy też narratora. Jednakże zawsze wydostaje się spomiędzy okładek po to, by zagościć w umyśle.
O jakie przesłanie chodzi? Proste – łapmy każdy dzień, idźmy przed siebie, róbmy dalej to wszystko, co sprawia nam radość. Pojedyncza sekunda może być tą ostatnią. Jakkolwiek dobrze zaplanujemy kolejne dni, miesiące albo lata naszego życia, nie potrafimy powiedzieć, czy zdołamy do nich dotrzeć. Wspaniała wizja przyszłego życia to zaledwie obraz w naszych umysłach lub data w kalendarzu.
Kocham życie, bo jest wiernym przyjacielem. Pragnę uczynić tak najbardziej spełnionym, jak tylko potrafię. Wielokrotnie zdarzało mi się uznawać pewne działania za nieistotne, zbyteczne (w ten sposób traktowałem pisanie, wędrówki po górach...), lecz dochodzę do wniosku, że one są mną, a ja nimi. One mnie kształtują, odzwierciedlają mój styl bycia.
Chcę chwytać ŻYCIE każdego dnia. Za często czytam o tym, że postaci opisane na kartach książek traciły całe dekady, które już nie wrócą.
Nie stać mnie na stratę.


