Kawałek duszy


Odnajduję chwile uspokojenia, gdy wracam do domu, siadam i mam okazję (najzwyczajniej w świecie) nie robić nic. Nie potrzebuję wiele. Czasami wystarczy kilkanaście minut nieco bezmyślnego bycia tu-i-teraz, by odświeżyć moje istnienie. 

To nieco banalne, wiem, lecz odnoszę wrażenie, że moment, gdy mój mózg i moje ciało łączą się we wspólnym odpoczynku pozwala odnaleźć relaks nawet dla wewnętrznej części mojego człowieczeństwa. Nie chcę używać tutaj nazbyt górnolotnych sformułowań lub skojarzeń, lecz może faktycznie ten spokój, pozwalający myślom płynąć w swoje bezpieczne rejony to ukojenie duszy. Tej prostej, "pawłowej" duszy, która ma w sobie najważniejsze części mnie samego.

Wystarczy kilkanaście minut dla samego siebie, aby odrodzić to wszystko, co zostało nieco przygaszone w trakcie całego dnia. 


Popularne posty z ostatnich 30 dni