O pisaniu
Pasja pisania istniała we mnie raczej od zawsze. Odkąd tylko pamiętałem, zapełniałem zeszyty dziesiątkami opowiadań - z reguły były to horrory, bo czymże innym mogły być opowieści chłopaczka wychowanego na zdezelowanych książkach Mastertona, Smitha, Hutsona i Kinga przynoszonych z biblioteki, okładkach kaset wideo w wypożyczalni lub (już w późniejszych latach) filmach grozy oglądanych na PRO7 lub RTL2. Miałem dziesięć, może jedenaście lat, a "Koszmar z Ulicy Wiązów" stanowił dla mnie chleb powszedni, a Chucky (już bodajże na Polsacie) zaglądał do mnie bardzo często.
I tak dalej, i tak dalej...
Opowiadania pojawiały się samoczynnie. Z jednej sytuacji, drobnego zdarzenia - wszystko mogło stanowić zalążek historii. Zepsuta winda, jakiś robak, spojrzenie sąsiada, widok gór. Ach, jak bardzo wpływało to wszystko na wyobraźnię takiego dzieciaka, jak ja.
Zeszyty z moimi tekstami nadal leżą na półce. Trzydzieści lat!
Wydałem kilka tekstów, wielokrotnie zwątpiłem w sens pisania, lecz nadal zachowałem w sobie ten maciupeńki zalążek radości - kiedy długopis dotyka kartki albo palce klawiatury.
Czasem nawet myślę, że może kiedyś "zawezmę się" w sobie i napiszę coś nowego - długiego i prawdziwego. Ale to na razie tylko "może".
Czekam na ten nowy czas.
AKTUALIZACJA Z 23.04.2026
Postanowione!!! Od wakacji biorę się za pisanie. Mam tony pomysłów, które wręcz wołają o uwagę!!!!. Cudne uczucie. Buziaki dla Was.


