Niedziela, środek ferii - myśli
Każdego dnia spotykam nowe osoby. Uczę się ich życia, poznaję ich świat. Często nasz kontakt nie skupia się jedynie na samej edukacji - rozmowy w języku angielskim wyruszają w swoją własną podróż, dotykają kwestii, których wielu z nas obawiałoby się poruszyć.
I nagle okazuje się, że spotkanie przy nauce języka obcego okazuje się być czymś więcej, niż jedynie poznaniem gramatyki i słownictwa. Zauważamy, że potrafimy powiedzieć i OPOWIEDZIEĆ o ogromnej ilości kwestii. Wspaniały moment swoistego porozumienia jest wszechmocny. Czujemy ten specyficzny przepływ dobrej mocy między nami.
Czy przesadzam pisząc powyższe słowa? Cóż, ja właśnie tak odczuwam proces uczenia się z innymi.
Być może mój introwertyzm, który objawiać się może pisaniem tego bloga (cóż, łatwiej jest przekształcić wszystko w literki, nie?) nakazuje mi w ten sposób odczytywać rozmowy, kontakty, wymiany spostrzeżeń. Kiedy jednak piszę te słowa, a robię to z głębi trzewi i mózgu, wiem, że moje emocje to prawda. Najczystsza.


