OGROM, A W NIM MY...
Zdaje mi się, że wokół nas jest taki ogrom bodźców, my zaś możemy popaść w swoistą paranoję. Miliardy pęcherzyków z informacjami, które zasysamy do płuc sprawiają, że oddychamy powietrzem świata. Wydaje mi się jednak, iż możemy się nim udusić.
Tony zdarzeń, amalgamat kolorów i głosów - a w środku my, może nazbyt słabi, aby móc sobie z tym poradzić.
Nie chcę "kwękać", lecz odnoszę wrażenie, że może nam być doprawdy trudno pozostawać na powierzchni cyfrowo-gadulskiego morza.
Wolę trzymać się tego, co już mi znane, co moje i pewne, dotknięte, wyczute, może nawet przytulone.
To taki szybki zbiór myśli, które wskoczyły do łepetynki i już nie chciały z niej wyjść.


