Te sny...
Wiecie co? Od kilku miesięcy miewam bardzo wyraziste, niemal dotykalne sny - jakkolwiek są one absolutnie odrealnione i umagicznione, czuję się tak, jakbym faktycznie w nich uczestniczył. Wcześniej były to niejako filmy, które oglądałem z punktu widzenia niemal zwykłego obserwatora. Obecnie zaś, jestem w nich, czuję wszystko...
Postanowiłem zapisywać moje sny, ich najciekawsze (sic!) elementy. Na razie mam takie urywki, notowane na bieżąco, bez przygotowania:
- Miałem sen, w którym miałem wizję chodzących, śpiewających drzew - wesołych, tańczących. Byłem w domu, gdzie były jakieś psy.
- Sen jak z "Up&Up". Widziałem, jak Will grał na perkusji...
- Inny sen - zabijałem pająki i usuwałem pajęczyny,
- Sen, w którym byłem studentem i pakowałem się na wyjazd z akademika. I tuliłem ogromną, puchatą gąsienice jedwabnika.
To zaledwie drobnostki, spisywane na szybko, lecz dają ogląd magii moich snów. Czekam na kolejne, a jakże!!!


